Chisora uległ w sobotę ukraińskiemu mistrzowi świata wysoko (118:110, 118:110 i 119:111), ale suche karty punktowe zupełnie nie oddają obrazu walki. Chisora był najtrudniejszym rywalem Kliczki od czasów epickiego pojedynku z Lennoksem Lewisem. Trudniejszym, niż Adamek, Sosnowski, Arreola i Briggs razem wzięci. Trudniejszym, niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

 

Ale Chisora od piątku to pięściarz w drugiej kolejności, a przede wszystkim synonim słowa skandal. Kiedy niespodziewanie uderzył na ceremonii ważenia rutynowanego rywala, stał się wrogiem publicznym numer jeden dla świata boksu. Jego brzydkim, niechcianym dzieckiem. Zakałą "szermierki na pięści". W niedzielę, jeszcze przed walką, opluł młodszego z braci Kliczko, Władimira. Kibice życzyli mu bokserskiej śmierci, zamiast tego obejrzeli jedną z najlepszych walk w wadze ciężkiej od lat.

Emocje, które unosiły się nad ringiem, jeszcze długo po walce nie opuściły Monachium. "Del Boy" wziął sobie na celownik Davida Haye’a. Kiedy jego bardziej znany krajan wdał się w przepychanki słowne z agentem Kliczków, Bernandem Bonte, Chisora rzucił krótkie pytanie: "A jak twój palec?"

Pytanie zasadne, bo winą za porażkę z Władimirem Kliczką Haye zrzucił właśnie na mały palec u nogi, podobno złamany przed pojedynkiem. "Hayemaker" nie pozostawał dłużny. Były mistrz świata wagi junior ciężkiej oraz ciężkiej zripostował: "Przegrałeś trzy walki z rzędu!", na co Chisora odparł: "Powiesz mi to w twarz? Powiedz mi to twarz!"

Słowa z czasem zastąpiły ciosy. Na jednym za zdjęć doskonale widać, jak Haye wymierza prawy sierpowy Chisorze. Bójka według "Daily Mail" miała trwać "przynajmniej pięć minut". Najbardziej ucierpiał trener Haye’a, Adam Booth, któremu ktoś bez wyobraźni rozbił szkło na twarzy. Kiedy Booth szukał winnego, Chisora z wrodzonym sobie tupetem spytał: "A widziałeś, żebym miał butelkę?"

 

Bójka Chisory z Haye'em

 

Chisora opluwa Władimira Kliczkę przed walką